Spór w koalicji. Pojedynek na konferencje w Sejmie

W czwartek Sejm ma zdecydować o losie projektów Lewicy i Polski 2050, które zakładają wprowadzenie nocnej prohibicji w całym kraju w godz. od 22 do 6 (z zakazu wyłączone miałyby być m.in. lokale gastronomiczne i lotniska). Przewidują one także całkowity zakaz reklamy wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. Za jego złamanie będzie grozić grzywna od 30 tys. zł do nawet 1 mln zł lub kara ograniczenia wolności.

Nowe przepisy miały już szansę na przegłosowanie na poprzednim posiedzeniu Sejmu. Zostały jednak zdjęte z porządku głosowań na wniosek PSL, które postanowiło wstawić się za branżą winiarską. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że spór został zażegnany – projekty zostały ujęte we wstępnym planie głosowań obecnej sesji Sejmu. Spór jednak nieoczekiwanie rozgorzał na nowo – inicjatorzy zmian starli się z przedstawicielami PSL i branży winiarskiej.

Zobacz wideo Awantura o nocną prohibicję w Warszawie. „To jest kpina!”

PSL: To atak na przedsiębiorców

Najpierw we wtorek na konferencji prasowej wystąpili ci drudzy, przypominając o zastrzeżeniach do projektowanych zmian. – Jesteśmy jak najbardziej za tym, żeby tworzyć przepisy, które będą ograniczały dostęp do alkoholu, ale nie można w jednej ustawie, ograniczając ten dostęp, jednocześnie godzić w winnice, które się w Polsce rozwijają, które gonią te najbardziej renomowane z krajów Europy Zachodniej, jak Francja – przekonywał szef klubu PSL Krzysztof Paszyk. – Jesteśmy jedynym krajem, który chce atakować własnych przedsiębiorców, niszczyć wolności gospodarcze poprzez choćby zakaz reklamy i promocji polskiego wina – wtórował mu poseł Jacek Tomczak.

O wątpliwościach branży winiarskiej szerzej opowiedział m.in. Jacek Turnau, współwłaściciel jednej z winnic w Zachodniopomorskiem. Jak tłumaczył, nowe przepisy zakazują prowadzenia reklamy w punkcie sprzedaży wina. – Pojawia się więc pytanie, co z przyszłością polskich festiwali, które mogą mieć charakter publiczny. Przyjęcie zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości, wykreślających reklamę z punktu sprzedaży, spowoduje, że na festiwalach wina nie będzie można pokazywać butelki z etykietą – dowodził przedsiębiorca. – Nie będzie można pokazywać logotypu winnicy, bo to znak towarowy. Nie będzie można pokazywać banneru, nie będzie można ze sceny mówić, że w domku nr 1 jest winnica o takiej nazwie, bo to też nazwa producenta. To spowoduje w praktyce, że festiwale winne w Polsce znikną – dodawał Turnau.

Lewica: Przepisy nie zmieniają nic dla branży winiarskiej, to fałsz

W środę rano na zarzuty te postanowiły odpowiedzieć współautorki projektowanych zmian, posłanki Joanna Wicha z Lewicy i Wioleta Tomczak z Polski 2050. – Winiarze mają pretensje do nas, że przez naszą ustawę nie będzie można organizować festiwali wina. Fałsz. To jest nieprawda. Tak jak do tej pory były organizowane, tak będą mogły być organizowane. Że nie będzie można reklamować wina? No przepraszam bardzo, zakaz reklamy w Polsce obowiązuje od 2002 roku. I to status quo zostaje utrzymane – podkreślała Wicha.

W jej ocenie producenci wina mylą pojęcia „reklama” i „promocja”. – Nie ma czegoś takiego, jak padło wczoraj na konferencji, że jeżeli ustawią butelki z winem na festiwalu wina, to jest reklama. Nie proszę państwa, to jest promocja produktu, a nie reklama. Reklama to jest coś, co się pojawia w telewizji, na social mediach, w przestrzeni publicznej jako billboardy, ale nie ustawienie butelek z alkoholem w miejscu przeznaczonym do tego, czyli na zorganizowanym festiwalu wina – tłumaczyła posłanka Lewicy.

PSL proponuje poprawki i szuka wsparcia w Sejmie

PSL o los producentów wina martwi się zresztą od wielu miesięcy. Na początku roku złożyło w Sejmie projekt ustawy wychodzący naprzeciw oczekiwaniom tej branży. Propozycja nie została jednak do tej pory rozpatrzona, więc ludowcy postanowili część proponowanych w nim przepisów przełożyć na poprawki, które klub zgłosił w drugim czytaniu projektów ograniczających sprzedaż alkoholu.

Chodzi m.in. o doprecyzowanie przepisów dotyczących reklamy i promocji alkoholu. PSL proponuje dodanie tam zastrzeżenia, że za „promocję napojów alkoholowych” nie uważa się „przekazów informacyjno-kulturalnych ani wydarzeń enokulinarnych”, czyli – jak czytamy w jednej z poprawek Stronnictwa – publicznych wydarzeń edukacyjnych, enoturystycznych lub o charakterze turystyki kulinarnej, w szczególności imprez, targów, festynów, pokazów, winobrań, konkursów, „w ramach których rozpowszechniany jest przekaz informacyjno-kulturalny poprzez działania takie jak prezentacje, wykłady, pokazy łączenia potraw z winem oraz degustacje odpłatne lub nieodpłatne wyrobów winiarskich”.

Sejmowa Komisja Zdrowia, która pracowała nad nowymi regulacjami, zaopiniowała te poprawki negatywnie. PSL nie składa jednak broni. – Szukamy większości do poparcia tych poprawek tak, by ustawa przeszła w kształcie, na którym nam zależy – mówi nam posłanka PSL. Ludowcy rozmawiają m.in. z posłami Centrum i Konfederacją, która w drugim czytaniu zgłosiła poprawki o treści podobnej do tych, o które upomina się Stronnictwo.

Suchoń: mam poważne wątpliwości

Szef klubu Centrum Mirosław Suchoń przyznaje, że również ma poważne zastrzeżenia do projektowanych zmian. – Ustawa budzi wiele wątpliwości, została przygotowana bez udziału ministerstw odpowiedzialnych za gospodarkę, rolnictwo i turystykę – mówi. – Spowoduje bardzo poważne perturbacje dla małych, lokalnych wspólnot, które organizują swoje spotkania, imprezy, święta z udziałem przedsiębiorców prowadzących tego typu działalność – przekonuje polityk.

Poprawek PSL nie poprą ani Lewica, ani Polska 2050. Posłanki Joanna Wicha i Wioleta Tomczak tłumaczyły w środę, iż projekt PSL – ten, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom branży winiarskiej – nie został do tej pory rozpatrzony, ponieważ propozycje w nim zawarte wymagają notyfikacji Komisji Europejskiej. To samo, według nich, dotyczy złożonych przez ludowców poprawek. – Jeżeli parlamentarzyści polskiego Sejmu przychylą się do wrzuconych na ostatnią chwilę poprawek PSL (…), to od pierwszego stycznia nie będziemy mieć w Polsce ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu – podkreślała posłanka Polski 2050.

Joanna Wicha zadeklarowała gotowość do pracy nad propozycjami PSL, ale dopiero wtedy, kiedy posłowie Stronnictwa wypełnią wszystkie formalności niezbędne do tego, by uzyskać notyfikację KE.

Z naszych informacji wynika, iż rozmowy dotyczące spornych przepisów będą się toczyć w Sejmie prawdopodobnie aż do czwartku wieczór, na kiedy to zaplanowano głosowanie nad projektami ustaw ograniczających sprzedaż alkoholu.

Share.
Exit mobile version